piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział X - Kolejne poświęcenie

I znów nie jest tak jak być powinno…

 

Nastał ranek. Zaczęłam powoli otwierać oczy. Miałam nadzieję że to wszystko okaże się tylko sennym koszmarem, ale niestety. Nadal jestem na statku Decepticonów. Nadal mam na sobie znak Decepticonów. Nadal jestem Decepticonem.

Wstałam z łóżka i zaczęłam kierować się w stronę drzwi. Postanowiłam rozejrzeć się jeszcze trochę po statku. Dopiero teraz zauważyłam że pomieszczenie obok mojego pokoju nie ma drzwi, a ono całe jest zniszczone. To pewnie tutaj Wheiljack podłożył ładunki.

Parę pomieszczeń dalej znajdowała się „zbrojownia” pełna wszelkiego rodzaju broni. Durzą część pomieszczenia zajmowała półka z ładunkami wybuchowymi. Wheiljack nie pomyślał gdzie zakładał ładunki. Zniszczył jedynie jakiś zwykły pokój. Ja postanowiłam jednak trochę nad tym pomyśleć. Wzięłam kilka bomb i schowałam za plecami. Muszę podłożyć je na mostku. Wtedy może będę mogła zniszczyć nagrania z nadajnika, a przy okazji uniemożliwić conom kierowanie swoim statkiem. Zanim jednak odpalę ładunki, muszę dowiedzieć się czy Megatron jest naprawdę moim ojcem. Muszę po prostu porozmawiać z Optimusem. On nie umie kłamać.

Kiedy znalazłam się na mostku zobaczyłam jedynie parę śpiących conów. Musiało być więc jeszcze bardzo wcześnie. Skorzystałam więc z okazji i zaczęłam podkładać ładunki.

Akurat gdy skończyłam na mostek wszedł Megatron.

-Witaj Blackstar.

-Witaj mój Lordzie. Czy masz już dla mnie jakieś zadanie?

-Owszem-Megatron podszedł do głównego komputera-masz dopilnować transportu energonu w tym miejscu - wskazał na jakieś miejsce na mapie ziemi podpisane Antarktyka-masz natychmiast tam się udać. Soundwave wyśle cię tam mostem kosmicznym - właśnie w tamtej chwili na mostek wszedł Soundwave i otworzył mi most.

-Nie zawiodę cię mój panie.

-Na pewno nie zawiedziesz-powiedział Megatron a ja skierowałam się w stronę mostu.

Gdy dotarłam na drugą stronę poczułam zimno, które źle wpływa na zdrowie robota. Zobaczyłam jedynie energon, Decepticony i lodowce. Stanowczym krokiem podeszłam do conów.

-Pośpieszcie się z tym załadunkiem. Lord Megatron żąda raportu-wtedy jeden z deceptów, którego nie znałam podszedł do mnie i powiedział:

-Prawie skończyliśmy zostało tylk…-wtedy rozległy się strzały, a zza lodowca wybiegł Optimus i Autoboty. Wszystkie Decepticony zaczęły do nich strzelać, a jeden chyba wezwał posiłki. Moim obowiązkiem jako że jestem komandorem jest zaatakowanie Prima. Tak też uczyniłam. Zaczęłam biec w stronę Optimusa. Gdy dzieliły nas centymetry wyciągnęłam swe ostrze i zaatakowałam. Optimus odbił atak.

-Co ty sobie myślałaś Blackstar-wykrzyknął

-Nie miałam wyboru!

-Zawsze jest.

-Muszę ci zadać pytanie Optimusie-schowałam swe miecze i podeszłam do Prima-Czy jesteś moim prawdziwym ojcem-Optimus chwycił mnie lekko za ramiona i odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.

-Tak-poczułam ulgę. Wyczekiwaną ulgę. Niestety niespodziewanie nadleciał Megatron.

-Wybacz Megatronie-wykrzyknęłam-ale z kłamcami się nie zadaję.

-Mamy umowę Blackstar!

-Już nie obowiązuje.

-Jak chcesz. Soundwave-gdy tylko Megatron zawołał Soundwava poczułam że upadam. Nie mogłam się ruszyć. Optimus chciał mnie złapać ale Megatron go zaatakował. Dopiero wtedy zobaczyłam że staliśmy nad przepaścią a teraz ja zaczęłam w nią spadać. Nic nie mogłam zrobić. W ostatniej chwili ktoś złapał mnie za rękę.

-Trzymam cię-był to Clifjumper. Zaczął mnie wciągać na górę. Gdy już prawie byłam na podłożu, zobaczyłam że clifa przedziurawił miecz Megatrona.

-Nieeeeeeee-łzy zaczęły płynąć bez opanowania. Teraz razem z Clifjumperem zaczęłam spadać w otchłań, a przynajmniej tak myślałam. Okazało się że Megatron złapał mnie za ramiona i postawił na ziemi.

-Elektrodźwięki były nie tylko zagłuszaczem, ale też mogły na krótką chwilę sparaliżować robota-już myślałam że Megatron zabije mnie z zimną krwią, kiedy poczułam że siły mi wracają.

-To za, Clifjumpera-krzyknęłam i wbiłam Megatronowi miecz w prawą część brzucha. Ten zaczął się cofać i stopniowo klękać-mam też coś dla twojego statku-wyciągnęłam detonator i uruchomiłam go.

-Ty, nie możesz mnie pokonać!

-Założymy się-wtedy Megatron zmienił się w samolot i odleciał, a ja uklękła nad przepaścią i jeszcze więcej łez zaczęło wypływać z moich oczu.

-Wybacz mi clif. Wybacz-reszta botów zaczęła schodzić się wokół mnie. Miałam wrażenie, że wszyscy są na mnie źli, a zwłaszcza Arcee.

Po chwili ciszy Optimus wezwał most i wszyscy wróciliśmy do bazy.

W bazie nadajnik został usunięty, a część botów poszła poszukać ciała Clifjumpera. Wrócili po paru godzinach i oznajmili że clif wpadł do wody i go nie znaleźli. Ja cały czas spędziłam sama rozmyślając. Boty próbowały mnie pocieszać, ale na próżno. Do czasu aż przyszły Arcee i

Fly.

-Jak się trzymasz-zapytała Arcee

-Będzie dobrze, a ty?

-Staram się o tym nie myśleć-Arcee nie wyglądała na bardzo smutną - widzisz, ktoś kiedyś mi powiedział, że o stracie przyjaciela należy szybko zapomnieć i pogodzić się z tym. Radze ci też go posłuchać i zapomnieć-Arcee odeszła, a ja zostałam tam z małą Fly.

-Powinnaś zrobić jak mówi Arcee-powiedziała Fly

-To nie takie proste. On zginął przeze mnie-Fly przez chwilę nic nie mówiła. Potem wyciągnęła telefon i pokazała mi zdjęcie jakiejś kobiety, bardzo podobnej do niej.

-To moja mama.

-Jesteś do niej bardzo podobna.

-Raczej byłam-spojrzałam pytająco na Fly-gdy miałam dwanaście lat, chodziłam na gimnastykę. Mama codziennie zawoziła mnie na treningi. Raz byłyśmy spóźnione i chciałam żeby jechała szybciej. Skończyło się wypadkiem, przez który moja mama zginęła. Długo się obwiniałam, ale potem zrozumiałam że to nie wróci jej życia. Pogodziłam się z tym. I wiesz co-Fly spojrzała na mnie-ona zawsze będzie w moim sercu. Tak, jak Clifjumper w twoim-właśnie po tych słowach poczułam, że dobro i przyjaźń, jeszcze istnieją.

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział IX - Co jest prawdą?

Wszystko jest trudne zanim, stanie się proste…

 

Razem z Megatronem zmierzaliśmy na statek Decepticonów.Po niecałej minucie zobaczyłam statek. Oddalił się trochę od kąt go ostatni raz widziałam. Wylądowaliśmy na nim, a potem otoczyło nas parę conów.

-Nic wam nie zrobi-powiedział Megatron-teraz to jedna z nas-Decepticony rozstąpiły się i uklękły przed Megatronem. Lord ruszył, a ja za nim. Szliśmy długim korytarzem najprawdopodobniej na mostek. Gdy doszliśmy do drzwi, Megatron wpisał jakiś kod, który otworzył zamek. Teraz mogłam się przyjrzeć mostkowi conów. Całe pomieszczenie było okrągłe Większość stanowiły komputery. Przy każdym stał jakiś Decepticon, a przy największym Soundwave, który nawet nie wiem kiedy zmył się podczas mojej walki z Megatronem.

-Czy wykryłeś jakieś Autoboty Soundwave-zapytał Megatron Soundwava, który zaraz potem pokazał odczyty, które nie wskazywały żadnej aktywności Autobotów-Dobrze, najwyraźniej Optimus musi się trochę pozbierać po waszej ostatniej rozmowie-teraz Megatron spojrzał na mnie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Spuściłam tylko głowę na dół-Soundwave zaprowadź proszę Blackstar do Knockouta. Niech zamaskuje jej sygnaturę i zmieni znak-Soundwave zaczął kierować się w stronę wyjścia, a ja podążałam za nim. W tym czasie chciałam też obserwować cały statek i wszystko co się na nim znajduje bym przy ucieczce nie miała problemów z odnalezieniem drogi.

Pracownia Knockouta nie była daleko, bo już po minucie Soundwave wpisał kod otwierający drzwi. Kiedy drzwi się otworzyły, zobaczyłam czerwonego, bardzo wypolerowanego cona. Odwrócił się i na jego chudej twarzy pojawił się szyderczy uśmiech.

-No proszę, proszę. Czy to nie córka Prima? Co ona tu robi Soundwave-Soundwave odtworzył tylko słowa Megatrona i wskazał na mnie swoją ręką-Jeśli Megatron tak chce, to tak będzie. Siadaj Blackstar- dodał i wskazał na „łóżko szpitalne” znajdujące się na końcu pomieszczenia. Siadłam na nim, a wtedy Knockout poraził mnie jakimś elektro-dźwiękiem.

-Co robisz-wykrzyknęłam-to boli-jednak po chwili ból minął-co to było?

-Dzięki temu, Autoboty nas nie wykryją. Teraz oprzyj się i siedź spokojnie-odetchnęłam i wykonałam polecenie. Doktor wziął jakieś narzędzie (nie zbyt znałam się na mechanice) i zaczął przerabiać mój znak.

Po jakiejś godzinie Knockout odłożył swój sprzęt.

-Witamy w zwycięzcach Blackstar-spojrzałam na mój znak. Teraz dla wszystkich botów jestem zwykłym Decepticonem. Mam nadzieję że nie na długo-Megatron cię wzywa, jest na mostku.

-Dobrze-wstałam i zaczęłam iść w stronę mostka.

Po niecałe minucie dotarłam na miejsce. Nie znałam jeszcze kodu więc postanowiłam po prostu zapukać. Kiedy jednak moja dłoń prawie dotknęła drzwi one same się otworzyły.

-Nowe udoskonalenie-odezwał się Megatron-Teraz gdy tylko podejdziesz do drzwi one się otworzą. Podejdź do mnie-powoli zaczęłam iść w stronę Megatrona.

-Czym mogę ci służyć Lordzie Megatronie?

-Od teraz jesteś nowym komandorem Decepticonów. Mam nadzieję że mnie nie zawiedziesz.

-Nie zawiodę mój panie-Megatron spojrzał na mnie podejrzliwie i powiedział:

-Wiem że mi nie uwierzysz, ale ty naprawdę jesteś moją córką.

-Jeśli pokażesz mi dowód, uwierzę.

-Skoro tak mówisz, proszę-wtedy Megatron nacisnął coś na ekranie komputera, na którym pojawiły się cztery postacie : Ja, Optimus, Megatron i Elita. Już wiedziałam co Megatron chciał mi pokazać. Nasza rasa rozmnaża się poprzez oddanie przez rodziców części swojej iskry. By upewnić się czy twoi rodzice są twoimi prawdziwymi rodzicami, wystarczy sprawdzić czy część iskry jest zgodna z iskrą rodzica. Z moją matko miałam całkowitą zgodność lecz gdy spojrzałam na postać Optimusa zobaczyłam tylko napis : Brak zgodności. Za to przy Megatronie pisało : Pełna zgodność. Nie mogłam w to uwierzyć. Czyli Megatron naprawdę był moim prawdziwym ojcem-Oto twój dowód.

-Teraz już na pewno zrobię wszystko by zniszczyć Autoboty. A w szczególności Optimusa Prima. Przysięgam ci to, ojcze.

-Trzymam cię za słowo córko. Teraz idź odpocząć. Jutro będziesz doglądała transportu energonu.

-Dobrze-zaczęłam kierować się ku wyjściu. Zanim drzwi się za mną zamknęły, usłyszałam jeszcze Megatrona:

-Idź do końca korytarza, tam jest twój pokój-kiwnęłam tylko potwierdzająco głową. Musiałam teraz to wszystko przemyśleć. Tak naprawdę nie wiedziałam czy wyniki są prawdziwe. Megatron mógł je przecież sfałszować. Musiałam się tego dowiedzieć.

Gdy doszłam do końca korytarza, weszłam do ostatnich drzwi. To musiał był mój pokój. Na środku stało łóżko, dzięki któremu mogłam się podładować, a na ścianach wisiały różne rodzaje broni. Położyłam się na łóżku i zaczęłam ładować „akumulatory”. Oczy, zaczęły mi się powoli zamykać.

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział VIII - Zmiana Stron

Nieważne ile było porażek…pomyśl jeszcze czeka cię zwycięstw.

 

Nie mogę w to uwierzyć!!! Czy to jest?! Tak, to nadajnik, o którym nic nie wiedziałam! Optimus cały czas wiedział gdzie jestem! I niby o co ta cała kłótnia?! Mógł równie dobrze zwyczajnie się zapytać po co tak bardzo się oddaliłam. Ale nie! On zawsze musi utrudniać! Ja już nie wiem co robić. Do bazy nie mam zamiaru wracać ale w takim razie gdzie mam iść? Nie mam nawet statku do przenocowania. Ani energonu. Pewnie umrę z braku paliwa. Znowu czuję się jak na cybertronie. Przysiadłam na chwilę na jakimś kamieniu by odpocząć. Nagle usłyszałam jakiś pojazd.

Po jakimś czasie zobaczyłam białą wyścigówkę z czerwonymi i zielonymi pasami. Nie byłam pewna ale to chyba Wheiljack. Moje przypuszczenia potwierdziła sygnatura Autobota bijąca od pojazdu. Gdy jackie dotarł do mnie, zmienił się z powrotem w robota.     

-Co tu robisz Wheiljack-zapytałam.

-A jak myślisz? Próbuję cię zatrzymać zanim popełnisz ogromny błąd.

-Tak? A ja myślałam że Optimus cię przysłał.

-Przyjechałem z własnej woli, ale tak jak wszyscy chcę żebyś wróciła.

-Łał, minęło dopiero parę godzin od kąd mnie nie ma, a wy już nie dajecie sobie rady?

-Wiesz że nie o to nam chodzi Blackstar-spojrzałam na niego wrogim spojrzeniem.

-Jak ty w ogóle mnie znalazłeś? Mam kolejny nadajnik?

-Jaki nadajnik?

-Czyli nie jeszcze nie wiesz że Optimus zakłada nam nadajniki? A może to tylko mnie, co Wheiljack?

-Nic o tym nie wiem, ale myślę że Optimus by cię nie kontrolował w taki sposób.

-Ty go nie znasz za dobrze.

-Ale ty tak! Posunąłby się do czegoś takiego-zaczęłam się zastanawiać nad tym co mówi Wheiljack. Może to jednak nie Optimus założył mi ten nadajnik?

-Powróćmy do pytania. Jak mnie znalazłeś?

-Zaraz po tym jak znalazłem sobie drugą formę wyjechałem cię szukać. Potem namierzyłem cię przez sygnaturę energii.

-Niepotrzebnie. Poradzę sob…-nagle nad nami pojawił się statek Decepticonów. Raczej kiepski moment sobie wybrali. Kilkanaście conów otoczyło mnie i jackiego. Potem przyleciał też Megatron i Soundwave.

-I kogo my tu mamy? Mała córeczka Optimusa i nasz stary więzień.

-Wiesz co Megatronie? Ta mała córeczka Optimusa niedawno zabiła twojego komandora.

-I to całkiem sama-dodał jackie.

-Starscream tak naprawdę potrafił tylko kłamać-powiedział Megatron- za to ty, jesteś idealnym komandorem.

-Może i tak, ale na pewno nie Decepticonów.

-Skoro tak mówisz. Zabić ich-wtedy wszystkie cony na nas ruszyły. Nie był to jednak największy problem. Mogłabym załatwić dziesiątki takich robotów. Martwił mnie jedynie Megatron.

Dosłownie po jakiś dwóch minutach nie było już ani jednego cona oprócz Megatrona i Soundwava.

-Ja tak mogę codziennie Megatronie.

-Dobrze to wiem. Jesteś tak dobra jak matka.

-Jak śmiesz o niej mówić?!

-Wyczuwam nienawiść w twoich słowach. Powiedz mi, czy ty na pewno nie jesteś Decepiticonem?

-Nie jestem nim i nigdy nie będę!

-Ale spójrz na siebie. Twój kolor, twój styl waliki. Jesteś urodzonym Decepticonem.

-Moja mama była Autobotem, mój ojciec też. Nie mam zamiaru zmieniać stron z powodu wyglądu.

-To zrób to dla PRAWDZIWEGO ojca-zamarłam.

-Mój ojciec to Optimus Prime!

-Nie bądź taka mądra. Powiedz, czy ty jesteś do niego w ogóle w jakiś sposób podobna.

-Oczywiście że tak.

-Oczywiście.

-Nie będę z tobą rozmawiała. Każde twoje słowo to kłamstwo.

-Jeśli się nie przyłączysz, to zaatakuję bazę Autobotów.

-Jakbyś jeszcze wiedział gdzie ona jest-wreszcie odezwał się jackie.

-Dzięki kochanej Blackstar, wiem. Może nie zauważyłaś ale masz w sobie nadajnik.

-Wyciągnęłam go już dawno.

-To była tylko atrapa.
Prawdziwy znajduje się dokładnie tam gdzie zamontował go Starscream-w twoim oku-nie wiedziałam już co odpowiedzieć. Może scream faktycznie zamontował mi pluskwę kiedy zadrapał mi oko-nie dość że wiemy gdzie cię szukać, to cały czas widzieliśmy to, co ty.

-A to znaczy że…-powiedział jackie

-Że Megatron wie gdzie jest baza Autobotów.

-Widzisz że nie masz wyboru-przez chwilę wszyscy milczeliśmy. W końcu zdecydowałam co zrobić.

-Zrobimy tak Megatronie-zaczęłam-stoczymy walkę. Jeśli ja wygram, skasujesz nagrania z nadajnika, wszystkie współrzędne i usuniesz nadajnik z mojego oka. Jeśli to ty wygrasz-tu się zawahałam-to zrobię wszystko co rozkażesz.

-Nie musisz nic robić Blackstar-krzyknął jackie.

-Umowa stoi-Megatron wyciągnął rękę, którą potem uścisnęłam. Chwilę potem stanęliśmy do walki. Pierwsza wyciągnęłam swoje ostrza i ruszyłam do ataku. Kiedy byłam tuż przy Megatronie, on wyciągnął zza pleców swój miecz i odbił atak. Zaczęliśmy walkę na miecze, ale szczerzę, obawiałam się że przegram te bitwę.

Walczyłam z Megatronem już szmat czasu i zaczynałam tracić siły. Musiał to zauważyć bo uderzył mnie tak mocno w brzuch że o mało nie straciłam przytomności. Walka była skończona. Przegrałam.

-A teraz Blackstar-Megatron podszedł do mnie-witaj w szeregach Decepticonów-przez chwilę nic nie mówiłam bo ból nadal mnie przygniatał. W końcu wstałam i odpowiedziałam.

-Przysięgam ci służyć Lordzie Megatronie.

-Nie próbuj za nami jechać-i tu zwrócił się do Wheiljacka.

-Mogę się z nią pożegnać-zapytał jackie, a Megatron przytaknął. Potem Wheiljack podszedł do mnie i mocno przytulił-zrobię wszystko żeby cię uwolnić-a ja dodałam.

-Dopóki nie usunę tych nagrań z nadajnika, będę musiała być Decepticonem.

-Czy mam coś przekazać Optimusowi?

-Powiedz mu żeby się nie martwił-powoli zaczęłam odchodzić od Wheiljacka-i powiedz mu że przepraszam-wtedy ja i Megatron zamieniliśmy się w samoloty i polecieliśmy na statek Decepticonów. Może i musiałam służyć Decepticonom, ale nigdy nie zamierzałam skrzywdzić któregoś z botów. Nigdy.

czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział VII - Jak zwykle niezadowolony


Na samotność skazują nas nie wrogowie, lecz przyjaciele...

 

-Jak znalazłeś się na ziemi jackie?

-Cóż, podróżowałem po świecie w poszukiwaniu dawnych kumpli i wrogów.

-No to znalazłeś.

-I to widzę że znalazłem się w samym centrum.

-Dokładnie.

Chwilę nic nie mówiliśmy. Po paru minutach Wheiljack zapytał się:

-To, kiedy przyjechałaś?

-Niedawno, ale już zdążyłam się przyzwyczaić.

-Tak?-przytaknęłam-To jaka jest ta ziemia?

-Wspaniała! Tyle tu życia i radości, a ludzie są niesamowici!

-Poznałaś ich?

-Owszem. Poznałam jedną , Fly. Jest świetna. Potrafi za pomocą dotknięcia odczytać czyjeś wspomnienia.

-Każdy człowiek tak potrafi?

-Nie, tylko ona.

-Aha, a w sumie to gdzie dokładnie idziemy?

-Do naszej bazy. Znajduje się niedaleko takiego miasteczka Jasper w Newadzie.

-A to daleko stąd?

-Nie jestem pewna. Nie mam w sobie nawigacji a komunikacja nie działa więc musimy poczekać aż Ratchet ją naprawi.

-Ratchet, ten zrzęda?

-Tak. On i jeszcze parę innych botów czekają w bazie. Nazywamy się Drużyna Prima.

-Ciekawe…

-Nie żartuj sobie jackie. Ta ekipa jest naprawdę silna.

-To kogo jeszcze tam spotkam?

-Cóż, oczywiście Optimusa, Arcee, Clifjumpera, Bumblebee i Ja…-od razu posmutniałam na wspomnienie o przyjacielu.

-Blackstar?

-Już niestety nie mamy Jazza. Zginął przeze mnie.

-Nie mów tak.

-Ty nic…-wtedy przerwał nam Ratchet.

-Blackstar, jesteś tam?

-Jestem doktorku. Przyślesz nam wreszcie most?

-Nam?

-Później wytłumaczę.

-Już otwieram-od razu po słowach Ratcheta zobaczyłam most ziemny.

-Dalej jackie, mamy zaproszenie-i razem z jaciem weszliśmy do bazy autobotów. Od razu po zamknięciu się mostu usłyszeliśmy:

-Jackie-był to clif-ty stary błotniku!

-Cześć czerwony złomie-odpowiedział równie żartobliwie jackie-co tam?

-Jak zawsze. Tłuczemy cony, walczymy o energon, urządzamy sobie sparingi…

-I z chęcią witamy starych towarzyszy-dokończyła Arcee.

-Madame-jacie ukłonił się i ucałował Arcee w rękę. Wtedy Bee go popchnął i „powiedział”

-Gdzieś ty był stary przyjacielu?

-Raz tu, raz tam, a raz siam-wszyscy się zaśmiali, oczywiście z wyjątkiem starego zrzędy.

-Witaj Wheiljack-wreszcie przywitał się Optimus.

-Witaj Optimusie. Cieszę się że mogę cię wreszcie poznać.

-I wzajemnie. Teraz wybacz, chcę porozmawiać z córką-Optimus podszedł do mnie-Gdzie byłaś?

-Ładne powitanie.

-Martwiłem się o ciebie. Nie powiedziałaś, że lecisz gdzieś daleko.

-Bo jeszcze nie wiedziałam że polecę daleko.

-Gdzie ty w sumie byłaś?

-Na statku Decepticonów-odparłam spokojnie.

-Co!!!! Jak mogłaś sama iść na statek Decepticinów?!

-Po pierwsze, gdybym tam nie poszła to nie znalazłabym Wheiljacka i teraz pewnie by nie żył-jaskie pokiwał potwierdzająco głową-po drugie, to była idealna misja zwiadowcza dla jednego bota.

-Po co tam poszłaś? Szukać zemsty?

-Tak i wiesz co, po zemście poprawił mi się humor-podniosłam rękę i rzuciłam iskrę screma do Bumblebee-łap bee. Na pamiątkę.

-Czy to jest iskra Starscrema-dopytywał z niedowierzaniem Ratchet.

-Owszem-w całej bazie zapadła cisza. Po paru minutach Optimus powiedział:

-To nic nie zmienia. Mogłaś zginąć.

-Jestem już dorosła, nie musisz mnie pouczać.

-Nie pouczam cię jako ojciec, lecz jako dowódca-Optimus powiedział stanowczo, a ja zastygłam. Teraz miałam taką ochotę mu przywalić. Nie wiem dlaczego, ale myślę że to przyniosło by mi satysfakcję. Jednak postanowiłam sobie darować i poszłam w kierunku Sali treningowej-Stój Blackstar! Nie skończyłem!

-Nie obchodzi mnie to! Dlaczego zawsze gdy uda mi się coś zrobić to tobie się to nie podoba?!

-Bo to co robisz zwykle jest nieodpowiedzialne i głupie!

-Ah tak?! Skoro to co robię ja jest nieodpowiedzialne i głupie, a wszystko co umiem, umiem dzięki tobie, to ja też jestem twoim głupim pomysłem-w bazie zapadła całkowita cisza a z moich oczu zaczęły wypływać olejne łzy. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę wyjścia.

-Blackstar, córeczko-powiedział Optimus.

-Córeczko? Dlaczego mnie tak nazywasz? Przecież jestem tylko twoją podwładną-Optimus już nic nie powiedział, a ja zmieniłam się w motor i wyjechałam z bazy. Teraz już nie miałam zamiaru tam wracać. Postanowiłam działać na własną rękę. Sama zabiję Megatrona, wszystkich, którzy staną mi na drodze i udowodnię Optimusowi jak dużo potrafię. Udowodnię że nie trzeba być Primem aby dokonywać wielkich rzeczy.